Dziś za to wstałem napompowany energią, posprzątałem i jest przyjemnie dość. Chciałbym mieć własne mieszkanie, żeby dbać o nie we własnym zakresie, żeby czuć się jak w Domu. Przez duże D.
8.01.2010
Ucieczka przed jedzeniem
Ała, moja głowa. Za trzy godziny mam pociąg. Nie spałem od 2 w nocy, a wczoraj trochę popiłem z Pigułem, a potem z tatą. Piguła ojciec umiera...
Postawoniłem pobawić się w wyśmiewanie konwencjonalnej poezji. Bo dlaczego tak akurat i kto to, kurwa, ustala?
- - -
Minąłem Katowice. Jest 28 grudnia. Z Legnicy uciekłem przed jedzeniem. Jak wrócę do akademika, to zostawię rzeczy i pójdę do Empiku po książkę dla Inki, bo potem wydam całą kasę i przepadnie. Chujowy ten Poe. Zbyt zwyczajna, bardziej niż oczekiwałem.
- - -
Jest perfect day! Właśnie znalazłem pusty przedział dla palących! I jest ciepło, i mogę sobie otwierać okno, mam blisko kibel. Mógłbym tak jechać, i jechać.
Marry + christ = mass(o)
Jestem w Legnicy i wpierdalam aż mi się uszy trzęsą. Ale niedługo wrócę do Krakowa, znowu popierdolę jedzenie i będzie OK. Zamierzam poczytać Edgara Allana Poe "Opowieści niesamowite". Dziś 24 grudnia. I chuj. Wolałbym już być w Krakowie, tu nawet nie ma dokąd pójść. Mam w dupie te święta. Trzecie święta bez mamy i trzecie do dupy. Wczoraj byliśmy pić tanie wina na klatce u Narcyza, jak za starych czasów. Z tym, że teraz każdy inny.
Nie chcę świąt, bardzo. Każą mi być miłym, a ja, kurwa, nie chcę. Poza tym ile można jeść.
7.01.2010
Jebany wolny
Chociaż na pewno kiedyś dziecko zechcę mieć. Dziś byłem u Jezusa, bawiłem się z Alą, przeszliśmy całe mieszkanie wzdłóż i wszerz.
- - -
Argumenty, dlaczego lepiej być jebanym wolnym ptakiem:
1. spokój - nie trzeba codziennie wysłuchiwać skarg.
2. nie trzeba na siłę dbać o związek
3. można mieć wiele kobiet, bez zobowiązań i zazdrości
4. można imprezować bez zahamowań
5. nie trzeba się zmieniać, ani nikomu podporządkowywać
6. nie trzeba podejmować wspólnych decyzji, niezależność
7. nie trzeba przeżywać rozstań
8. nie trzeba martwić się o zdradę i być zazdrosnym
9. brak rutyny bycia w związku
10. niezależność w wybieraniu miejsca świąt, wakacji
11. brak ryzyka wpadnięcia pod pantofel
Argumenty, dlaczego lepiej być jebanym ptakiem w klatce:
1. codzienna bliskość
2. stały seks
3. poczucie stabilizacji
4. miłość
- - -
Argumenty, dlaczego lepiej być jebanym wolnym ptakiem:
1. spokój - nie trzeba codziennie wysłuchiwać skarg.
2. nie trzeba na siłę dbać o związek
3. można mieć wiele kobiet, bez zobowiązań i zazdrości
4. można imprezować bez zahamowań
5. nie trzeba się zmieniać, ani nikomu podporządkowywać
6. nie trzeba podejmować wspólnych decyzji, niezależność
7. nie trzeba przeżywać rozstań
8. nie trzeba martwić się o zdradę i być zazdrosnym
9. brak rutyny bycia w związku
10. niezależność w wybieraniu miejsca świąt, wakacji
11. brak ryzyka wpadnięcia pod pantofel
Argumenty, dlaczego lepiej być jebanym ptakiem w klatce:
1. codzienna bliskość
2. stały seks
3. poczucie stabilizacji
4. miłość
11:4 na korzyść bycia jebanym wolnym. Więc oto jestem. Pewnie gdybym otrzymał te cztery, to automatycznie popierdoliłbym resztę. W tym momencie nie ma kobiety, na którą mógłbym zwrócić uwagę na poważnie.
Droga do Legnicy. Za Wrocławiem.
Próbuję coś napisać, ale na razie są to luźne notatki, które jakoś nie potrafią się przebić przez gwar pociągających i marznących w Inter Regio. Mróz trzaska szyby, będąc z kolei trzaskanym przez moje palce uzbrojone w cudze rękawice. Ryją hasło, które powinno być wspólnym mianownikiem do wszystkiego, co przydarzyło mi się przez ostatnie kilka miesięcy; "screw her". Her, her. Naprzeciwko podróżuje mężczyza, który opowiada o pogrzebie zakonnicy w 1983 roku, kiedy to aura grudniem przypominała maj. Zakonnica była stygmatyczką, ksiądz nie pozwalał jej drapać ran, aż wreszcie zmarła. Żeby poznać nazwę stacji, muszę oddychać na szybę, wtedy mróz topnieje. Zaziębiłem pęcherz nie wychodząc z pokoju.
Droga do Legnicy
Pociąg zatrzymał się tuż przy lesie, na szybach trzeszczy mróz, a na mrozie nic nieznaczące napisy: "screw her". Mężczyzna, obrazki, chrapiąca kobieta, oddech na szybie, ohydny napój gazowany, skretyniała para, napisy na mrozie, gazeta dla kobiet, mężczyzna, który mówi o stygmatach, 8 grudnia 1982/3, ciepło jak w maju, pogrzeb zakonnicy, trzy miliardy kobiet, przypadkowe przygody, just a perfect day, chyba zaziębiony pęcherz, gderające babsztyle, nieznajoma stacja, luźne notatki, za chwilę papieros. Należy widzieć ptactwo, co unosi się nad łąką i ląduje w niedzielnym rosole.
Subskrybuj:
Posty (Atom)